Ze zbiorów Piastowskiego Archiwum Miejskiego w Piastowie

Piastów, niewielkie miasto leżące u granic Warszawy, w czasach II wojny światowej pełniło doniosłą rolę w jej obronie. Tu zostały przeniesione szpitale warszawskie, w tym Dzieciątka Jezus i zakaźny. W Piastowie schronienie znalazło wiele osób uciekających z płonącej Warszawy lub skierowanych do obozu przejściowego w Pruszkowie. To także w tym mieście, narodziła się myśl o produkcji polskiego pistoletu zwanego potocznie „stenem”. Przygoda z polskim stenem rozpoczęła się w listopadzie 1942 r., kiedy to 7 kompania „Jowisz” w Piastowie otrzymała w celach treningowych dwa angielskie pistolety „Sten Mk II”. W mieszkaniu szefa kompanii ppor. Feliksa Zaborowskiego ps. „Pieniążek” dowódca kompanii por. Jan Sadowski ps. „Suzin” wraz z rusznikarzem Józefem Kaplerem ps. „Jutka” dokonali oględzin dostarczonej broni. Jako, że Zaborowski oraz Kapler byli z zawodu metalowcami, konstrukcja pistoletu wydała im się prymitywna, a za tym możliwa do wykonania w warunkach konspiracji. Z ich inicjatywy zrodził się pomysł realizacji tego zadania. Podjął się go Kapler, który pracował jako mistrz narzędziowni w warszawskiej fabryce „Konrad Jarnuszkiewicz i S-ka” przy ul. Grzybowskiej 25. Korzystając z przekazanego egzemplarza pistoletu oraz dostarczonych rysunków i opisów, wykonał sposobem rzemieślniczym elementy metalowe do próbnego egzemplarza. Jako narzędziowiec miał dostęp do potrzebnych surowców oraz urządzeń. Część niezbędnych elementów wykonywał także w przydomowej szopie położonej w Piastowie przy ul. Brandta 11. Tu także odbywały się pierwsze narady i oględziny wykonanych elementów uzbrojenia, a z czasem także pierwsze próbne strzały w wykonanej strzelnicy. We wspomnieniach Sadowskiego dom Kaplera to „za wielkie słowo, gdyż była to ni chata ni przybudówka, a właściwie jednospadowa rudera. (…) Mieszkanie ciemne, wilgotne, dość zaniedbane … słowem – biedne, robotnicze, okupacyjne mieszkanie. Obok w przybudówce – chlewiku mieścił się podręczny warsztat ślusarski.” W mieszkaniu Kaplera od 1940 roku działał także umiejscowiony w piwniczce radioodbiornik oraz powielacz. W cztery lata później zainstalowano drukarnię płaską pedałową. Niemal przez cały czas trwania okupacji piwniczka była także wykorzystywana jako miejsce naprawy oraz konserwacji uzbrojenia 7 kompanii.

Pierwszy w pełni wykonany egzemplarz stena został przedstawiony Sadowskiemu podczas świąt wielkanocnych 1943 r. Od angielskiego pierwowzoru różnił się polskim sygnowaniem. Na ściankach obudowy magazynka umieszczony został Polski Orzeł oraz litery „WP” wraz z numerami serii. Matrycą służącą do wybijania polskich znaków był powierzony Kaplerowi stempel do znakowania kaset przeznaczonych dla płatników pułkowych. Ów pistolet został wykonany zarówno w fabryce w Warszawie jak i w Piastowie w przydomowej ślusarni, przy czym próbne strzelanie odbywało się pod szopą w miejscu zamieszkania Kaplera. Do Piastowa pierwsze trzy steny trafiały w częściach, a kompletny montaż odbywał się w mieszkaniu Zaborowskiego. Zamontowano w nich lufy pochodzące z elementów rzutowych, gdyż samodzielne wykonanie ich wymagało zastosowania specjalnej przeciągarki. Zaniechano również w pierwszej fazie wytwarzania magazynków, które podczas seryjnej produkcji zostały zmodyfikowane. Pierwsza próba ogniowa przyniosła pozytywne efekty, mimo zastosowania w broni za słabej sprężyny powrotnej. Powodowała ona, że siła powrotu trzonu zamkowego nie wystarczała, aby wysunąć nabój z magazynka i dokonać jego odpalenia. Defekt został szybko usunięty przez zastosowanie mocniejszej sprężyny, a dodatkowe przestrzelenie stena wykazało jego pełną sprawność z możliwością ognia sięgającą 400 strzałów na minutę.

Wykonanie prac związanych z produkcją pistoletu wymagało zaangażowania szerszej grupy osób a nie tylko jednego człowieka, czego Kapler był świadomy. W pracy nad prototypem broni korzystał z pomocy kilku kolegów, którzy tak jak on byli zaprzysiężeni w konspiracji oraz pracowali w firmie Jarnuszkiewicza. Jednocześnie z inicjatywy „Jutki” powołano w fabryce konspiracyjną obronę przemysłową, co spotkało się z żywym zainteresowaniem tym bardziej, że wśród załogi Kapler rozprowadzał prasę podziemną. W 1942 roku grupa ta przystąpiła do Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej i po śmierci Stanisława Dzienio była kierowana przez Kaplera. Podczas produkcji pierwszych trzech egzemplarzy broni wraz z Józefem Kaplerem współpracowali: Henryk Wilk ps. „Szary”, Eugeniusz Pawlak ps. „Czarny”, Jan Dywizjusz ps. „Kropka”, Mieczysław Sałek ps. „Kordian” oraz Henryk Łukaszewicz ps. „Edward”.

Produkcja pierwszej serii pistoletu maszynowego sprawiła, że początkowo niechętnie patrzące na pomysły i zamierzenia entuzjastów z Piastowa dowództwo AK w Pruszkowie zmieniło swoje zdanie oraz stosunek do konstruktorów. Z ironicznego podejścia, w którym uważano, że dowódca kompani służący w piechocie, szef kompani będący kawalerzystą oraz mechanik z fabryki łóżek nie są w stanie wykonać w warunkach polowych urządzeń wymagających precyzyjnych rozwiązań konstrukcyjnych, stali się partnerami, z którymi można było nawiązać równorzędną współpracę. Podjęte wiosną 1943 r. rozmowy doprowadziły do przeprowadzenia inwentaryzacji pistoletu i wykonania jego szkiców oraz rysunków technicznych. Na polecenie ppłk Jana Mazurkiewicza ps. „Radosław” dokumentacja została wykonana przez zespół warszawskiego Kedywu. Opracowane rysunki dostarczono Sadowskiemu, który wraz inż. Wacławem Prochnau ps. „Jaworski” i inż. Teofilem Matusikiem ps. „Czech” oraz z nieznanym z nazwiska technikiem odbili rysunki techniczne detali. Dwa pierwsze egzemplarze trafiły do Piastowa: jeden w ręce tutejszej kompanii, drugi do dyspozycji Józefa Kaplera. Mimo niepewności czy grupa zapaleńców z Piastowa da radę produkować broń maszynową już latem 1943 r. pomysł ten zyskał aprobatę oraz przychylność dowódcy pułku mjr Edmunda Krzywdy – Rzewuskiego ps. „Paweł”. Z entuzjazmem do zadania i deklaracją aktywnej możliwej pomocy przystąpił oficer broni por. Hieronim Krygier ps. „Wolski”.

Pistolet maszynowy sten z wytwórni Jarnuszkiewicza

Podjęcie masowej produkcji pistoletu w warunkach działań konspiracyjnych wymagało znacznych nakładów finansowych. Wyliczono, że koszt jednego egzemplarza wynosił 4125 złotych i taką sumę refundował Kedyw. Z wymienionej sumy 2500 złotych przeznaczone było na pokrycie kosztów osobowych zespołu produkcyjnego, który niejednokrotnie poświęcał swój czas przeznaczony na podjęcie dodatkowej pracy zarobkowej w trudnych warunkach okupacyjnego bytu. Jednocześnie mimo refundacji produkcji przez Kedyw część środków pochodziła z lokalnego źródła. Sam pomysłodawca i główny konstruktor z własnych środków wyłożył około 7000 złotych. Do zrzutki przyłączył się także zarząd „Społem” w Piastowie, działający w strukturach AK, który przeznaczył kwotę 16000 złotych.

Nim jednak ruszyła seryjna produkcja, którą możemy datować na grudzień 1943 r. to nadal trwały doraźne prace przy wykonywaniu drobnych elementów z przeznaczeniem na zapas. W tym czasie także Józef Kapler wykonał przyrząd do produkcji najtrudniejszego elementu to jest luf. Skonstruowana przeciągarka za pomocą 11 przeciągaczy żłobiła w lufie spiralne prawoskrętne rowki powodując jej gwintowanie. Dało to możliwość zespołowi produkcyjnemu do produkcji kompletnego pistoletu z wszystkimi niezbędnymi elementami, który po przestrzelaniu został pozytywnie przyjęty.

Cały proces technologiczny był podzielony, tak aby nikt z postronnych i nie wtajemniczonych osób nie mógł nawet domyśleć się przeznaczenia wytwarzanych części. Większość z nich wykonywana była w fabryce „Konrad Jarnuszkiewicz i S-ka”. Zespół produkcyjny, który pierwotnie liczył 5 osób, a rozrósł się do 15, przeważnie pracował na drugiej zmianie oraz w nocy tak aby nie budzić podejrzeń pozostałej części załogi. Czasem drobne pojedyncze prace wykonywane były na pierwszej zmianie. Jednocześnie trzeba było cały czas zachować ostrożność aby nie narazić całej misji na dekonspirację i nie zdemaskować produkcji. W pamięci osób biorących udział w tym wydarzeniu zachowały się dwa epizody mogące doprowadzić do wsypy. Jeden z nich wydarzył się pewnego jesiennego dnia 1943 r. podczas hartowania w kuźni fabrycznej trzonków do zamka. Na tej robocie zastał Kaplera nadmistrz wydziału mechanicznego sympatyzujący z Niemcami, który widząc nieznane przedmioty uznał to za wykonywanie fuchy na prywatny użytek zagrożony wyrzuceniem z pracy. W tej sytuacji piastowski konstruktor nie miał innego wyjścia jak zgłosić się do dyrektora Gustawa Rotherta i wyjawić prawdę. Szwajcar znany z patriotycznej postawy, nie tylko nie wyrzucił Kaplera z pracy ale prosił o ostrożność i obiecał pomoc. Jedyną karą jaką „Jutka” musiał ponieść było przeproszenie nadmistrza i wpłata 500 złotych na Szpital Maltański na potrzeby żołnierzy polskich. Bardziej niebezpiecznym w skutkach mogło być zdarzenie z wiosny 1943 r. W narzędziowni podczas próby montażu pierwszego stena Kaplerowi zaciął się nabój. Próba jego wyjęcia skończyła się oddaniem przypadkowego strzału, który uszkodził przewody elektryczne wywołując spięcie instalacji. Aby zamaskować ślad po pocisku „Jutka” wbił w to miejsce pilnik, a następnie ze współtowarzyszem zainicjował bójkę, która miała uwiarygodnić całe zdarzenie. Zbiegłszy się załoga widziała jedynie dwóch bijących się kolegów, z których jeden w drugiego rzucił pilnikiem.

Broń maszynowa wykonana przez zespół dowodzony przez Piastowianina Józefa Kaplera cieszyła się ogromnym uznaniem. Wyprodukowano jej ogółem 180 sztuk, a każdy egzemplarz oznaczono Polskim Orłem oraz numerem seryjnym. Każdorazowo wyprodukowaną transzę od razu wynoszono z zakładu i po przestrzeleniu dostarczano oddziałom AK. Z zachowanych informacji wiemy, że 4 egzemplarze były przeznaczone do ochrony fabryki, 6 kolejnych trafiło do Sadowskiego do 7 kompanii. Największą ilość, bo liczącą 80 szt. przekazano do dyspozycji szefa Kedywu ppłk. „Radosława”, który rozdysponował ją do batalionów: „Miotła”, „Zośka” oraz „Parasol”. 6 stenów otrzymała grupa „Narocz”, która na początku Powstania Warszawskiego wystąpiła ze zgrupowania „Radosława”. Piastowskie steny zasiliły także oddziały walczące na Śródmieściu. Posługiwano się także nimi podczas akcji w Kępie Kabackiej, odbicia więźniów w Grójcu oraz zamachu na żandarma przy ul. Twardej.

Dziś, po tylu latach od tamtych wydarzeń, gdy świadkowie nie żyją przemawia za nimi eksponat muzealny. Po kapitulacji Powstania Warszawskiego w ramach niszczenia Warszawy Niemcy wysadzili fabrykę „Konrad Jarnuszkiewicz i S-ka”. Podczas odgruzowywania terenu zakładu wydobyto większość oprzyrządowania oraz półfabrykaty do budowy polskich stenów. 6 sierpnia 1947 r. materiały te zostały przekazane do Muzeum Wojska Polskiego. Akt przekazania eksponatów został podpisany: z ramienia AK – komendant obszaru centralnego płk. Jan Mazurkiewicz ps. „Radosław”, dowódca 7 kompanii AK w Piastowie – kpt. Jan Sadowski ps. „Suzin”, z ramienia zespołu produkcyjnego fabryki Jarnuszkiewicza – Józef Kapler ps. „Jutka” i członek zespołu Mieczysław Sałek ps. „Kordian”.

Materiał został opracowany na podstawie K.

Satora, Produkcja uzbrojenia w polskim ruchu oporu 1939-1944, Warszawa 1985 oraz A. K. Sobczak, Produkcja i naprawy uzbrojenia w polskich organizacjach zbrojnych (1939-1944), Pułtusk 2008.

D. Dalecki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here